Prezentujemy
nadesłaną przez Iwonę Hołoś-Krajewską relację z ogólnopolskiej
konferencji ,,Szkody łowieckie w rolnictwie", która odbyła
się w maju w Zielonej Górze. Najważniejsze fragmenty po
opracowaniu redakcyjnym znajdują się w BŁ nr 7/2008 (str. 44).
Red.
Rolnicy o szkodach
łowieckich
19 maja 2008 roku w Zielonej Górze odbyła się
ogólnopolska
konferencja na ważny dla myśliwych temat ,,Szkody łowieckie w
rolnictwie", zorganizowana przez Krajową Radę Izb Rolniczych i
Lubuską Izbę Rolniczą, pod honorowym patronatem Ministra Rolnictwa
i Rozwoju Wsi. Wzięło w niej udział kilkuset uczestników, a
wśród zaproszonych znaleźli się m.in.: Wiktor Szmulewicz -
Prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, Janusz Zaleski - Podsekretarz
Stanu w Ministerstwie Środowiska, Maria Zwolińska - Radca
Generalny w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Władysław
Piasecki - Wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, Prezes
Lubuskiej Izby Rolniczej, Bolesław Tatarzycki - członek Prezydium
Naczelnej Rady Łowieckiej, Marek Duszyński - Radca Prawny ZG PZŁ,
Jan Świrepo - Wicewojewoda Lubuski, Stanisław Tomczyszyn -
członek Zarządu Województwa Lubuskiego, Roman Włodarz -
Prezes Śląskiej Izby Rolniczej, Andrzej Bawłowicz -
przedstawiciel Lubuskiej Izby Rolniczej, Henrik Schuhr - Kierownik
Wydziału ds. łowiectwa i połowów Powiatu Sprewa-Nysa,
parlamentarzyści m.in. Piotr Baśko, delegaci Izb Rolniczych,
przedstawiciele Lasów Państwowych, Polskiego Związku
Łowieckiego, radni, starostowie, wójtowie, burmistrzowie.
Konferencję podzielono na dwie części - pierwsza obejmowała
tematykę: ,,Za i przeciw obecnemu prawodawstwu w zakresie prawa
łowieckiego w Polsce", a drugą zatytułowano: ,,Rola i
współpraca Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz
Ministerstwa Środowiska z organizacjami pozarządowymi w
kształtowaniu prawa dotyczącego szacowania szkód
łowieckich".
Prowadzący
konferencję Władysław Piasecki w słowach wstępu określił cel w
jakim została zorganizowana, a mianowicie konieczność wprowadzenia
zmian prawnych dotyczących szkód łowieckich i odszkodowań
za szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne i chronione. Potrzebę
tę motywował faktem przestarzałych zapisów prawnych,
nieprzystających do realiów dzisiejszej nowoczesnej,
gospodarki rolnej, uwarunkowań ekonomicznych i trudności z jakimi
borykają się krajowi rolnicy. Wskazywał równocześnie na
kłopoty z jakimi mają do czynienia myśliwi: niskie ceny za
dziczyznę w skupach, które są przyczyną pogarszającej się
kondycji finansowej kół łowieckich.
W
pierwszej części konferencji swój pogląd i argumenty ,,Za
i przeciw obecnemu prawodawstwu w zakresie prawa łowieckiego w
Polsce" przedstawił Roman Włodarz - Prezes Śląskiej Izby
Rolniczej. Jego wystąpienie było niezwykle ważne, określało
bowiem punkt widzenia rolników, kierunek zmian i konkretne
rozwiązania jakie spodziewają się wdrożyć w życie.
Przedstawiono je w formie prezentacji multimedialnej z szerokim
komentarzem prelegenta.
Na wstępie określił pojęcie szkody łowieckiej, która
,,(...) Potocznie kojarzy się nam z wszelkimi szkodami powodowanymi
przez zwierzynę. Niestety, tak nie jest, ponieważ w naszym prawie,
szkody łowieckie obejmują bardzo wąski zakres zagadnień z tym
związanych, obejmują tylko zwierzęta wymienione w prawie
łowieckim. Mamy ogromny obszar szkód związany z dzikimi
zwierzętami, które są całkowicie poza prawem łowieckim
(...)".
Włodarz udzielał też odpowiedzi ,,Dlaczego nasze Prawo Łowieckie
budzi tak wielkie kontrowersje? Założenia były następujące: 1)
Zewnętrznym powodem są nasilające się szkody wyrządzane przez
dzikie zwierzęta w uprawach rolnych. Problem ten jest bardzo
poważny, choć w porównaniu z klęskami suszy czy powodzi nie
tak medialny, bo rozproszony; 2) Dotyczy jednak ogromnej liczby
rolników z terenów sąsiadujących z dużymi
kompleksami leśnymi. Znaczenie społeczne problemu tych szkód
rośnie bardzo szybko w ostatnich latach, bo nadzwyczajnie szybko
rośnie pogłowie dzikich zwierząt a równocześnie zmieniły
się realia ekonomiczne w naszym rolnictwie; 3) W gospodarce rynkowej
szkody wyrządzane przez dzikie zwierzęta powinny być
rekompensowane zgodnie z prawem cywilnym a rolnik powinien mieć
swobodę w dysponowaniu swoim prawem własności; 4) Obowiązujące,
skostniałe, pochodzące z innej epoki Prawo Łowieckie oraz nowe
ustawy o Ochronie przyrody oraz o Ochronie zwierząt, uniemożliwiają
uzyskanie godziwego odszkodowania za szkody a postępowanie sądowe w
sprawach szkód jest uciążliwe i długotrwałe. ,,(...)
Mamy nasilające się szkody w ostatnich latach, róże są
tego powody, z jednej strony polityka zwiększania liczebności
zwierząt, z drugiej strony anomalia pogodowe powodujące nadmierną
rozrodczość wielu gatunków. To powoduje, że zwierząt jest
znacznie więcej. (...) Równolegle ze zmianami w przyrodzie
zmieniły się radykalnie realia ekonomiczne w rolnictwie. (...)
Teoretycznie mamy gospodarkę rynkową, w latach 90-tych rolnictwo
zostało rzucone na szeroką wodę mechanizmów rynkowych. Dziś
mamy rolnictwo w UE, nowoczesnego typu, mamy zagwarantowane prawo
własności, niestety w zakresie szkód powodowanych przez
dzikie zwierzęta, w tym zakresie prawa łowieckiego, to prawo
własności nie jest szanowane. Nie tyle nie jest szanowane, co prawo
pozwala na różnego rodzaju obejścia (...)".
Przystępując do omówienia ,,Za i przeciw obecnemu
prawodawstwu w zakresie prawa łowieckiego w Polsce", Włodarz
powiedział, że ,,(...) w życiu jest tak, że nie można
wszystkiego oceniać, że jest tylko złe, albo tylko dobre. Prawo
łowieckie wymyślili ludzie, w określonych warunkach, warunkach
politycznych, ekonomicznych, historycznych. Należy dostrzec zalety
prawa łowieckiego z punktu widzenia różnego rodzaju
interesów(...)". Zalety prawa łowieckiego określono
następująco: 1. Co stałoby się, gdyby Prawa Łowieckiego nie
było? - w obecnym stanie prawnym nie ma dla niego żadnej
alternatywy, w szczególności nic na ten temat nie mówi
Prawo ochrony przyrody z 2004 roku; 2. Prawo Łowieckie ,,zwalnia"
z odpowiedzialności Skarb Państwa; ,,(...) Prawo łowieckie w
dzisiejszym kształcie jest korzystne dla Skarbu Państwa, bo zwalnia
Skarb Państwa w znacznej mierze z odpowiedzialności za szkody
wyrządzone przez zwierzęta, które de facto są własnością
Skarbu Państwa. 3. Prawo Łowieckie daje możliwość
,,najtańszego" społecznie rozwiązania problemu szkód
łowieckich, jednak pod warunkiem, że będą funkcjonować Koła
Łowieckie (dzierżawcy obwodów) - ze szkodą dla rolników;
4. Prawo Łowieckie przyczyniło się paradoksalnie do wzrostu
populacji dzikich zwierząt, a w szerszym zakresie, do poprawy
środowiska naturalnego. (...) Prawo łowieckie sprzyja ekologom,
obrońcom przyrody, dlatego, że bardzo przyczyniło się do poprawy
stanu przyrody (...), ale mechanizm opiniowania rocznych planów
łowieckich, wieloletnich planów hodowlanych w ostatnich
latach sprzyjał zwiększaniu liczebności stanu dzikich zwierząt
(...). 5. Rząd uznaje oficjalnie, że obowiązujące
rozwiązania prawne w zakresie szkód łowieckich należy uznać
w chwili obecnej za optymalne (vide odpowiedź na interpelacje
poselskie MOŚ z dnia 12 marca 2008 r)".
Prezes Śląskiej Izby Rolniczej omówił też zakres
odpowiedzialności za szkody wyrządzane przez dzikie zwierzęta.
Pokazał również ,,nakładanie się obszarów"
przepisów Kodeksu cywilnego, Ustawy o Ochronie przyrody,
Ustawy o Ochronie zwierząt, Ustawy o Lasach, Prawa Łowieckiego (w
szczególności przepisów dotyczących szkód
łowieckich), gdzie wskazano, że ,,(...) Kodeks cywilny ledwie się
styka z prawem łowieckim (...) i (...) nie ma spójności
między przepisami prawa łowieckiego, a przepisami nowych ustaw
środowiskowych (...)".
Włodarz przedstawił też ,,(...) Cechy polskiego prawodawstwa
regulujące problem szacowania szkód łowieckich, te cechy to
równocześnie są postulaty kierunków zmian:
-
Skomplikowana
i nieciągła konstrukcja własności zwierząt żyjących w stanie dzikim i
związany z tym nieprzejrzysty układ odpowiedzialności
materialno-prawnej za szkody przez te zwierzęta wyrządzane.
Przypomnę
że zwierzęta w stanie dzikim są własnością Skarbu Państwa,
natomiast bardzo trudno jest określić związek pomiędzy własnością
gruntu i prawem do zwierzęcia, które tam już na tym gruncie
przebywa (...). To jest przyczyna, ta nieciągłość i skomplikowana
konstrukcja, a właściwe brak woli do jednoznacznego uregulowania,
kto jest za to odpowiedzialny i jak to właściwie jest, to rodzi te
wszystkie problemy;
-
Pozbawienie
praw właściciela gruntu do zwierząt dzikich żyjących (przebywających na
nieruchomości) i korzystających z nieruchomości.
Czyli
jeżeli jeleń żre nasze żyto , dzik ryje nasz użytek zielony, to
my nie mamy żadnego prawa do tego dzika. Nawet Ustawa o Ochronie
zwierząt zabrania nam płoszyć te zwierzęta (...).
-
Wyodrębnienie
Prawa Łowieckiego - w zakresie odpowiedzialności za szkody wyrządzone
przez dzikie zwierzęta - z powszechnie przyjętych mechanizmów
odpowiedzialności cywilno-prawnej.
Prawo
łowieckie w zakresie szkód łowieckich jest przepisem
szczególnym w stosunku do ogólnie rozumianych
przepisów
prawa cywilnego. I to jest przyczyna, że nie ma procedury
odwoławczej, itp.
-
Kuriozalna
konstrukcja dzierżawy obwodu łowieckiego, zapewniająca możliwości
wyłączeń w działaniu przepisów prawa cywilnego, w tym wyłączenie
właściciela gruntu jako strony umowy dzierżawy.
(...)
Dzierżawca dzierżawi prawo do polowania na dzikie zwierzęta.
Natomiast beneficjentem są gminy ew. Lasy Państwowe, w zależności
od rodzaju obwodu. Właściciel właściwie musi się dostosować do
tych zwierząt jakie tam przebywają. Nie ma innej możliwości
prawnej. W winnych krajach europejskich są rozwiązania, które
jednak dają właścicielowi aktywne prawo do dzierżawienia prawa do
polowania na jego gruncie (...). Jestem za tym by właściciel gruntu
stał się podmiotem, a nie przedmiotem prawa łowieckiego.
-
Wyodrębnienie
tylko 5 gatunków zwierząt łownych w zakresie odpowiedzialności
dzierżawcy obwodu łowieckiego za szkody przez nie wyrządzone.
Szkody
pozostałe są traktowane jako wyłączone z odpowiedzialności.
Zwierząt łownych mamy kilkadziesiąt gatunków, natomiast
zwierząt łownych, za które prawo łowieckie przewiduje
jakiekolwiek odszkodowania jest tylko 5. Można sobie zadać pytanie
dlaczego? (...)
-
Wyłączenie
przepisów Kodeksu Cywilnego w zakresie ustalania prawa do
odszkodowania za szkody łowieckie na podstawie Prawa Łowieckiego - brak
możliwości odszkodowania za koszty utraconych korzyści.
-
Arbitralne
ustalanie wysokości szkód i odszkodowania za szkody łowieckie -
stroną czynną jest wyłącznie dzierżawca obwodu łowieckiego.
Tu
jest problem, kto szacuje szkody? Rolnika w tym nie ma. Rolnik
powinien uczestniczyć w postępowaniu szacowania szkód, czy
wstępnym, czy ostatecznym po to, by skutecznie prawnie mieć
ustalone odszkodowanie. Problem jest w tym: ktoś kto ponosi szkodę
jest pomijany w tej procedurze, a jego rola jest bardzo ograniczona.
-
Nieprzystające
do współczesnych wymogów i standardów językowych
nazewnictwo (np. płody rolne, zasiewy, uprawy, zbiory, cena skupu,
rejon, występowania szkody, itp.), umożliwiające stosowanie
niekorzystnych dla rolnika rozstrzygnięć.
-
Pokrętna, nieciągła i niespójna z realiami rynkowymi
metodyka szacowania szkód łowieckich - w szczególności
w zakresie ustalania plonu i ceny.
Problem
ceny rynkowej są to tematy niedopowiedziane, a jest to problem od
sześciu lat (...). Jaki właściwie plon ma być określany przy
szacowaniu szkód łowieckich? Daje to możliwości różnego
rodzaju nadinterpretacji, np. chętnie się wraca do plonu
GUS-owskiego, plonu podawanego np. przez ODR-y nie mającego
odniesienia prawnego, a dziś mamy sytuację taką, że mechanizmy
rynkowe doprowadziły do nieprawdopodobnego zintensyfikowania
produkcji i wysokości uzyskiwanych plonów (...).
-
Bardzo
ograniczone kompetencje organów samorządu terytorialnego w
zakresie szeroko rozumianej gospodarki łowieckiej i problemu
szkód łowieckich.
-
Całkowite
wyłączenie odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody łowieckie.
Dla
Skarbu Państwa jest bardzo wygodnie zrzucić odpowiedzialność na
koła łowieckie (...). Dzisiaj koła łowieckie nie wytrzymają,
gdyby zastosować nawet te ułomne mechanizmy szacowania i likwidacji
szkód, to nie wytrzymają dzisiejszych realiów
ekonomicznych, dzisiejszych cen, wartości utraconych plonów
przy tak dużej liczebności zwierząt. Koła łowieckie nie mają
należytych przychodów z ubitych zwierząt. Dlatego Skarb
Państwa, biorąc pod uwagę, że stany zwierząt wzrosły także
dzięki wieloletniej polityce proekologicznej, i dobrze z jednej
strony, że tak jest, to Skarb Państwa powinien jednak włączyć
się do odpowiedzialności i uczestniczyć w pokrywaniu, ja już nie
mówię, że w stu procentach, ale w jakiejś tam części
szkód. Mało tego, włączenie się Skarbu Państwa w
mechanizmy odpowiedzialności za szkody łowieckie, byłoby ogromnym
impulsem na udrożnienie procesów administracyjnych i na
ucywilizowanie procesów administracyjnych związanych z
szacowaniem szkód łowieckich. Dzisiaj prawo łowieckie
wyłączając z procesów cywilno-prawnych szacowanie szkód
łowieckich, daje wolną rękę kołom łowieckim. Gdyby doszło do
częściowego współfinansowania na pewno ta sytuacja
wyglądałaby inaczej.
-
Ograniczona
odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez zwierzęta
objęte ochroną całoroczną lub okresową (...).
-
Systemowy
bezwład administracyjno-prawny w zakresie kształtowania właściwej
liczebności populacji dzikich zwierząt,
-
,,Martwe pola" w Prawie Łowieckim i w Prawie Ochrony
Przyrody, np. w zakresie gospodarki łowieckiej na terenach
wyłączonych z obwodów łowieckich, w szczególności w
otulinach parków i rezerwatów oraz na terenach
zabudowanych.
Roman Włodarz określił też główną przyczynę
problemów: (...) Rozwiązanie problemu szkód na
podstawie Prawa Łowieckiego a także na podstawie Prawa Ochrony
Przyrody i Ustawy o ochronie zwierząt nie jest tożsame z
rozwiązaniami dostępnymi na drodze sądowej, zgodnie z Kodeksem
Cywilnym - nie przysługują bowiem roszczenia z tytułu utraconych
korzyści. Koszty utraconych korzyści stanowią miarę korzyści,
które mogą być utracone, lub których trzeba będzie
się wyrzec w sytuacji ograniczonych zasobów, kiedy wybór
jednej możliwości działania wymaga rezygnacji z innych. Pozwalają
one zmierzyć to, co utraci się odrzucając alternatywny wariant
działania. W Polsce naruszana jest zasada przyznająca obywatelowi
prawo do pełnego odszkodowania, wypływająca z Konstytucji RP.
Prezes Śląskiej Izby Rolniczej przedstawił również
pożądany kierunek zmian Prawa Łowieckiego i innych przepisów
prawa w zakresie szkód wyrządzanych przez dzikie zwierzęta:
1. Zmiana doktryny odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody
wyrządzone przez zwierzęta żyjące w stanie wolnym a w
konsekwencji, zmiana Prawa Łowieckiego w kierunku przyjęcia
cywilnoprawnych zasad odpowiedzialności za szkody łowieckie, 2.
Alternatywnie - wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia Kół
Łowieckich od OC za szkody łowieckie - z dopłatą budżetową,
3. Szacowanie szkód łowieckich przez niezależnych
rzeczoznawców, a nie przez Koła Łowieckie - rozwiązanie
problemu ich kwalifikacji i nadawania uprawnień rzeczoznawcom, np.
przez Izby Rolnicze, które mają takie możliwości ustawowe,
4. Rozwiązanie problemu odpłatności za szacowanie szkód
łowieckich, co dziś jest argumentem przeciw wprowadzaniu zmian, 5.
Szybkiego i skutecznego reagowania odpowiednich organów na
dynamiczne zmiany w populacji dzikich zwierząt, w tym stosowanie w
szerszym zakresie odstrzałów redukcyjnych, 6. Zrównanie
praw rolnika i dzierżawcy obwodu łowieckiego w procedurze
szacowania szkód łowieckich, 7. Umocnienie pozycji samorządu
terytorialnego w zakresie gospodarki łowieckiej - zwiększenie
kompetencji (i środków finansowych ?), 8. Wprowadzenie
dwuinstancyjności procedury rozpatrywania szkód łowieckich
(problem włączenia mechanizmu KPA), 9. Rozszerzenie wykazu zwierząt
łownych oraz gatunków prawem chronionych objętych
odszkodowaniem za szkody (np. gęsi gęgawe, wrony, gawrony itp.),
10. Zmiana przepisów o szacowaniu szkód łowieckich, w
szczególności w zakresie jednoznacznych definicji pojęć
podstawowych, takich jak plon, zbiór, zasiewy, uprawy, płody,
pryzmy, kopce, prawidłowa agrotechnika itd., 11. Rozwiązanie
problemu odpowiedzialności za szkody na terenach wyłączonych z
obwodów łowieckich - głównie na terenach
zabudowanych, 12. Rozwiązanie problemu sprzeczności pomiędzy
ubezpieczeniami upraw i zwierząt (w tym z dopłatami) a prawem do
odszkodowania za szkody łowieckie. (...)
Stanowisko PZŁ przedstawił radca prawny ZG PZŁ Marek Duszyński:
,,(...) Przyjmując zaproszenie na dzisiejsze spotkanie traktujemy
to jako przyczynek do szerszej dyskusji (...). Pytaniem podstawowym
powinno być pytanie: Czy rzeczywiście rozwiązania prawne,
legislacyjne jak i praktyka, odnośnie problemu szkód
łowieckich jest wystarczająca. W założeniu dyskutantów
było, że a priori należy zmienić prawo. Ja z wieloma
przedstawianymi tu poglądami się nie zgadzam (...). Nie zgadzam się
z tym, że wszystkie przepisy są niekorzystne dla rolników, a
preferują tylko myśliwych (...). Duszyński odpowiadając na
przedstawione propozycje wskazał, że byłby ostrożny w
przekładaniu prawa cywilnego na prawo łowieckie, bo złudnym jest
przekonanie, że takie rozwiązanie byłoby korzystne dla rolnika.
Mówił też, że mógłby wskazywać na wiele przepisów
dotyczących odpowiedzialności obu stron, także i rolnika, jak np.
w zabezpieczeniu upraw przed szkodami. Wskazywał na to, że obie
strony powinny wywiązywać się z obowiązków nakładanych
przez przepisy prawne, nie tylko myśliwi, czy dzierżawcy lub
zarządcy obwodów łowieckich.
Duszyński powiedział także: ,,(...) PZŁ reprezentuje pogląd, że
to nie jest wina przepisów, że któraś ze stron jest
niezadowolona z obecnego stanu. Jesteśmy przeciw nowelizacji Ustawy
Prawo Łowieckie i mówię to nie tylko, jak myślę w imieniu
PZŁ. Uważamy, że obecne obowiązujące przepisy, dają pełną
możliwość rekompensowania strat rolnikom z uwzględnieniem
interesów obu stron. Że to praktyka, a nie znajomość
przepisów, przestrzeganie tych przepisów, rodzi
konflikty. Bardzo często konflikty powodowane są pewnymi
zaszłościami. Do tej pory, nie tylko przez PZŁ, rolnicy byli
traktowani w sposób urągający wszelkim zasadom. Rolnik to
była osoba, która miała siać orać, zbierać i nie mieć
nic do gadania. I to nie było traktowanie tylko ze strony myśliwych.
Tak ich władza traktowała, gmina, powiat itd. Dziś są zupełnie
inne czasy. Dziś, aby rozwiązywać problem szkód łowieckich,
musimy powiedzieć, że strony tego konfliktu to są partnerzy.
Partnerzy w dyskusji. Partnerzy w rozwiązywaniu problemu. Być może
PZŁ robił do tej pory za mało, żeby te konflikty nie narastały
(...), być może za mało robiły Izby Rolnicze. My postarajmy się
praktykę wykorzystać w świetle obowiązujących przepisów.
U nas, Polaków, być może i u innych nacji, jest głębokie
przekonanie, że jeśli zmienimy przepis to będzie lepiej.
Poszczególne ekipy rządzące prześcigają się (...) i co z
tego wynika? Czy jest lepiej? Niekoniecznie. Nie wierzmy w to, że
kolejna zmiana Ustawy Prawo Łowieckie w kierunku, który
sygnalizował nam przedmówca doprowadzi do tego, że rolnicy
będą zadowoleni, że dla myśliwych rozwiązania będą do
przyjęcia. Oczywiście za i przeciw mogę przytaczać konkretne
przepisy, propozycje, ale nie w tym rzecz. Uważam, że obecny stan
prawny to wynik wieloletniego kompromisu, kompromisu między
interesem rolników, a interesem myśliwych. Przepisy prawa
łowieckiego od wielu lat, w zakresie ustawowym, nie ulegają zmianom
(...). Zobaczmy jednak, jak się kształtowała odpowiedzialność
kół łowieckich. Mógłbym przytaczać zmiany od lat
90-tych (...), ale rzecz sprowadza się to do tego, że od całkowitej
odpowiedzialności Skarbu Państwa przeszliśmy, na początku lat
90-tych do całkowitej odpowiedzialności kół łowieckich,
dzierżawców obwodów łowieckich. Ta odpowiedzialność
kształtowała się różnie (...), dzisiaj praktycznie jest to
odpowiedzialność pełna. Oczywiście możemy mówić, że
jest wiele gatunków (...), za które nie płaci się
odszkodowania. No tak, tylko czy szkody spowodowane przez zwierzęta,
które nie są zwierzętami łownymi, dotyczą szkód
łowieckich? Bo szkody łowieckie to są te szkody, które są
wyrządzane przez zwierzynę. Widząc dzisiejsze ustawodawstwo,
możemy powiedzieć, że myśliwi odbierają to jako pewien kompromis
ze stale rosnącymi ustępstwami ze strony dzierżawców
obwodów łowieckich. Bo jak się zmieniała odpowiedzialność?
Odpowiedzialność w kierunku: zerowa, jest odpowiedzialność
stuprocentowa (...). Dzisiaj praktycznie, w świetle uchwały Sądu
Najwyższego, wszystko co na gruncie rolnym rośnie, nie tylko co
zostało zasiane, jest uprawą rolną. Ja rozumiem rolników,
że oni ze swej działalności chcą mieć określone korzyści, że
oni chcą, jeśli szkoda nastąpi, tę szkodę mieć zlikwidowaną
tak, aby ich satysfakcjonowała. Ale dla myśliwych, o ile nigdy nie
kwestionowało się szkód w łąkach, zbożach ziemniakach,
burakach, to już dyskusyjną była sprawa, przy obecnie
obowiązujących przepisach, czy np. uprawy sadownicze są uprawą
rolną. SN odpowiadał w pewnym momencie, że tak. Dalej, leszczyna,
gdzie bardzo wiele sporów na ten temat było, jest uprawą
rolną? Tak, ale do dziś szereg myśliwych nie może się zgodzić,
że wierzba energetyczna jest uprawą rolną, jest to wynik
działalności rolnika. Zgoda, ale czy ona jest uprawą rolną? To
samo jest z wikliną, itp. Ale nad tym teraz nie dyskutujemy. Dziś
mamy uchwałę SN, wszystko to co rośnie na gruncie rolnym jest
uprawą rolną. Prawnicy mają dużo zastrzeżeń do tego. Po
pierwsze sąd uzurpuje sobie prawo do tego co powinien mieć
ustawodawca, to ustawodawca powinien powiedzieć co jest uprawą i
płodem rolnym, a co nie. Jeśli uchwała SN mówi, że uprawą
i płodem rolnym jest wszystko to, co rośnie na gruncie rolnym, to
to, co nie rośnie na gruncie rolnym nie powinno być objęte ustawą.
Np. na gruncie przeznaczonym pod budownictwo, jeśli posieje rolnik
buraki, ziemniaki czy kukurydzę to czy nie jest uprawą rolą? Tak
więc wiele zastrzeżeń budzi to orzecznictwo. Nie mówię o
tym, by płakać w imieniu myśliwych, nad ich ciężkim losem.
Mówiąc o tym, że sytuacja myśliwych, z punktu widzenia i
prawa i z punktu widzenia ekonomicznych uwarunkowań, pogarsza się.
Ale wcale to nie oznacza, że polepsza się dola rolników.
Odszkodowania, które płacił Skarb Państwa przejęły koła
łowieckie, straciły na tym, natomiast rolnik nic nie zyskał. To
nie jest rozwiązanie, które jest rozwiązaniem prorolniczym
(...). Są granice, których nie da się przekroczyć, z bardzo
brutalnej przyczyny, z punktu widzenia ekonomii. Już dzisiaj
wysokość wypłaconych odszkodowań przez dzierżawców i
zarządców obwodów łowieckich rośnie (...). Obecnie
przekracza ona 30-35 mln zł. samych tych statystycznych pieniędzy,
które się przekazuje. Ale gdybyśmy doliczyli do tego jeszcze
inne czynniki związane z szacowaniem szkód, czasem społecznym
jaki poświęcają myśliwi, z kosztami dojazdów, kosztami
jakie ponoszą często sami rolnicy, ogrodzenia, pastuchy, różnego
rodzaju środki odstraszania, to w gruncie rzeczy ta kwota trzy,
cztery razy wzrośnie. I w pewnym momencie wzrost odszkodowań może
doprowadzić do sytuacji, że koła łowieckie zaczną upadać.
Niestety, a może jest to prawidłowe, koło łowieckie jest takim
samym podmiotem gospodarczym jak spółdzielnia, spółka
prawa handlowego, one podlegają takim samym regułom (...), i w
pewnym momencie koła łowieckie zaczną ogłaszać upadłość.
Powstaje pytanie: Kto przejmie w takiej sytuacji odpowiedzialność
za szkody łowieckie? Jeśli liczymy na to, że państwo, to mam co
do tego poważne wątpliwości. Mam poważne wątpliwości, żeby
chciało przejąć jakąkolwiek, w minimalnym zakresie,
odpowiedzialność. Można mówić o propozycjach zmian. Po
pierwsze chciałbym zadać pytanie: Czy jest to problem na tyle duży
jak się go przedstawia. Pominę sprawy sądowe, związane z
odszkodowaniami łowieckimi, jest ich zaledwie niecały procent, bo
to nie jest argument, bo rzeczywiście tych konfliktów może
być nieco więcej, bo rolnicy nie idą do sądów. Ale czy
rzeczywiście ich jest aż tak dużo jak to się tutaj przedstawia
(...). Wydaje mi się, że jest to problem troszeczkę daleko zbyt
uwypuklany. Kształtuje się opinię publiczną na podstawie
jednostkowych przypadków często dramatycznych, ale tak to
jest z tą opinią publiczną. Przedmówca powiedział, że
wiele zastrzeżeń budzą poszczególne rozwiązania. Że
rolnik jest właściwe osamotniony w walce z taką organizacją jak
PZŁ, czy koła łowieckie. Być może rzeczywiście powinniśmy się
zastanowić, czy gmina nie powinna włączyć się do tego. Czy
mediacje, których powinna się podejmować, nie powinny być
na porządku dziennym w przypadku konfliktu? (...) Czy rola Izby
Rolniczej jest wystarczająca, my byśmy widzieli rolę Izb
Rolniczych nie jako reprezentanta strony konfliktu tylko jako
partnera, arbitra (...), ale do tego potrzebni są przeszkoleni
pracownicy. Widzę na przestrzeni lat (...), że idzie ku lepszemu.
Rolnicy biorą udział w szkoleniach, coraz więcej osób ma
pojęcie jak się szacuje szkody. PZŁ też to robi (...).
Postulat Związku będzie taki, abyśmy dyskusję
kontynuowali, w gronie zainteresowanych stron: przedstawicieli
rolników, izb, związku, dzierżawców i zarządców
obwodów łowieckich. I móc sobie odpowiedzieć na
pytanie: jak postępować żeby ten problem nie nabrzmiewał, żeby
ten problem był rozwiązywalny, ku obopulnemu, może nie
zadowoleniu, bo trudno tego oczekiwać, ale przy aprobacie obu stron.
Być może nasze postulaty powinny się sprowadzić do tego, by
udział Skarbu Państwa był dużo większy (...).
Drugą część konferencji ,,Rola i współpraca Ministerstwa
Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Środowiska z organizacjami
pozarządowymi w kształtowaniu prawa dotyczącego szacowania szkód
łowieckich" rozpoczęto od wypowiedzi Janusza Zaleskiego -
Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Środowiska. Powiedział m.in.,
że obecne przepisy prawne dotyczące szacowania szkód
łowieckich spełniają swe funkcje i należałoby tylko doskonalić
sferę praktyczną. Podkreślił, że ważny jest tu udział
rolników. Wskazał też, że obecne orzecznictwo SN może być
podstawą do szacowania szkód łowieckich. Mówił też
o tym, że prawo łowieckie, prawo ochrony środowiska powstało w
drodze konsultacji, nie odbywa się poza społeczeństwem, tak więc
ten głos także będzie wysłuchany. Przepisy Ustawy, która
ma trafić niedługo do parlamentu, mogłyby przynieść rozwiązania
problemów, które są tu poruszane, a wszelkie
wskazówki
mogłyby być cenne.
Głos w sprawie zabrała też Maria Zwolińska - Radca Generalny w
Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która mówiła,
że lista problemów została dobrze zidentyfikowana, a teraz
należy poszukiwać rozwiązań. Konieczne jest dostosowanie
przepisów do realiów współczesnego życia.
Zastanawiała się nad tym, czy ubezpieczenia obowiązkowe, o
których
mówiono podczas wystąpień to dobre rozwiązanie, bo do tej
pory wszystko co obowiązkowe nie bardzo się sprawdzało, ale nie
odrzucała tego pomysłu wskazując na to, że należy zarówno
ten, jak i wiele innych, przedyskutować i szukać rozwiązań.
Zadeklarowała udział i pomoc Ministerstwa w takich pracach.
Wiktor
Szmulewicz - Prezes Krajowej Rady Izby Rolniczej stwierdził, że
temat szacowania budził i budzi wiele kontrowersji stąd potrzeba
zorganizowania spotkania, a zaangażowanie PZŁ świadczy o tym, że
zależy mu na rozwiązaniu problemu. Podkreślił, że bez kół
łowieckich nie da się żyć i ,,(...) nie chce doprowadzić do
sytuacji, w której rolnicy nie zechcą wpuszczać myśliwych
na pola, co już się zdarza"(...). Powiedział też, że to
normalne, iż Minister Finansów będzie bronił finansów
i nie będzie przychylny jakimkolwiek propozycjom uszczuplenia
budżetu ministerstwa, ale są według niego sprawy ważne i
ważniejsze i rolnicy też mają swoje interesy, o które będą
walczyć, a nad Ministrem Finansów stoi Parlament, który
uchwala uchwały, do których minister musi się dostosować.
Prezes KRIR stwierdził, że rozmowy czas zacząć i w sposób
nie rewolucyjny, ale powoli, zmieniać przepisy (wartościowe jest
także przenoszenie wzorców rozwiązań prawnych z innych
krajów), by satysfakcjonująco dla wszystkich rozwiązać
problem.
Ogromny
aplauz wśród uczestników konferencji wzbudziły słowa
Jana Świrepo - Wicewojewody Lubuskiego, który stwierdził,
powołując się na słowa z Biblii, że każda szkoda musi być
zapłacona. Apelował też do rolników o to, by zgłaszali
szkody szybko i jak najlepiej je dokumentowali, tak by mogli
dochodzić swych praw zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami.
Poseł Piotr Baśko
poparł ,,(...) pomysł zmiany prawa, bo praktyka pokazała, że to
prawo jest źle stosowane. Jeżeli praktyka jest zła, należy tak
zmienić przepisy, by na nowo określić wzajemne relacje, by ta
praktyka była lepsza (...)". Jako rozwiązania podał powołanie
instancji odwoławczej, by rolnik mógł odwołać się, jeśli
nie dojdzie do porozumienia z kołem łowieckim oraz większą rolę
Izb Rolniczych.
Zainteresowanie
uczestników konferencji wzbudziły ,,Modele rozwiązań w
zakresie szkód łowieckich w innych państwach na przykładzie
Niemiec" przedstawione przez Henrika Schuhra - Kierownika Wydziału
ds. łowiectwa i połowów Powiatu Sprewa-Nysa. Warto
przytoczyć najważniejsze rozwiązania stosowane u naszych
sąsiadów:
,,(...) Szkody szacuje się dwa razy do roku na wiosnę i jesienią.
Prawo łowieckie dzieli się na federalne i związkowe (...). Prawo
łowieckie jest powiązane z własnością ziemi. Łowiectwo
wykonywane jest w obwodach łowieckich, muszą być dzierżawione
przez myśliwych, lub myśliwego, który jest właścicielem co
najmniej 95-100 ha łącznej pow. rolnej, leśnej lub wodnej. Są to
osoby fizyczne, myśliwi, którzy mają pozwolenie na polowania
mogą dzierżawić taki obszar, nie mogą tego robić stowarzyszenia
(...). Jeśli zwierzyna raciczna, dziki, króliki, bażanty
doprowadzą do szkody, to jest to traktowane jako szkoda łowiecka
(...). Nie ma obowiązku pokrywania strat na obszarach, na
których
nie wolno prowadzić łowiectwa, są to kultury ogrodnicze
(truskawki, szparagi), czy ogrody. Również jeśli chodzi o
obszary leśne, tutaj podobna zasada ma miejsce, jeśli chodzi o
główne gatunki drzew występujące na danym obszarze, to
wtedy można występować o odszkodowania, ale jeśli chodzi o
odszkodowania np. za dęba, który w danym miejscu nie
występuje, to są tu małe możliwości na odszkodowanie. W takich
obszarach kultur, które na danym obszarze nie występują,
jest obowiązek grodzenia takiej kultury. Nie ma żadnych państwowych
instytucji na obszarze Niemiec, które pokrywałaby
odszkodowania łowieckie. Z reguły jest to zapisane w federalnej
ustawie łowieckiej, że za szkody płaci dzierżawca danego obszaru
łowieckiego. On jest właścicielem obszaru. W ramach umowy
dzierżawy odszkodowania za szkody łowieckie obowiązek wypłaty
może zostać przeniesiony na myśliwego, wtedy musi pokryć szkodę
w stu procentach. Za dany ha myśliwy wnosi opłatę, która
jest przeznaczona później na potencjalne odszkodowanie.
Poszkodowany musi zgłosić szkodę w ciągu tygodnia w gminie, lub
urzędzie administracji (...). Szacujący szkody muszą być
odpowiednio do tego przeszkoleni, powiaty jako instancje zajmujące
się odszkodowaniami muszą powoływać rzeczoznawców, którzy
oceniają szkody w kulturach rolnych i leśnych. Ci ludzie zajmujący
się szacowaniami szkód w lasach muszą mieć doświadczenie,
zajmować szacowaniem szkód w rolnictwie i łowiectwie i
dysponować odpowiednią wiedzą.
Należy stwierdzić szkodę łowiecką, zgłosić ją, w gminie w
ciągu tygodnia, przyjmujący zgłoszenie nie musi się na tym znać,
jest obiektywnym, bezstronnym pracownikiem, który przyjmuje
zgłoszenie szkody, nie musi się znać na tym, czy szkodę
wyrządziła zwierzyna płowa czy czarna. Gmina ustala termin w
towarzystwie poszkodowanego, dzierżawcy obwodu i myśliwego w celu
polubownego porozumienia, jeśli nie dojdzie do niego to procedura
jest kontynuowana. Gmina musi powołać rzeczoznawcę w celu
stwierdzenia szkody łowieckiej. Ten dokonuje wyceny takiej szkody na
koszt poszkodowanego jak i osoby odpowiedzialnej za po pokrycie
odszkodowania (dzierżawcy lub myśliwego) 50 na 50. Dzierżawca lub
myśliwy często dochodzą do porozumienia polubownego, bo koszty
powołania rzeczoznawcy może przewyższyć szkodę łowiecką. Gmina
podejmuje decyzję dotyczącą szkody łowieckiej na podstawie opinii
rzeczoznawcy, i wtedy osoba odpowiedzialne za pokrycie szkody musi
wypłacić odszkodowanie. Dalsze postępowanie może być tylko w
sądzie (...). Zgodnie z ustawą łowiecką w Niemczech ochrona przed
szkodami łowieckimi jest zadaniem tych wszystkich, którzy
zajmują się kulturą uprawy, rolnik leśnik, ale też myśliwy. To
oznacza, że rolnik musi zadbać ze swojej strony, by chronić tę
kulturę jak też myśliwy, jak też i ten, który byłby z
mocy prawa odpowiedzialny za szkody łowieckie, musi zabezpieczać
uprawy przed szkodami łowieckimi (...). Istnieją takie obszary,
które nie mogą być wydzierżawione, bo nie znajdzie się
myśliwy, który mógłby pokryć szkody łowieckie na
tak dużym obszarze. Jak widać i my mamy podobne problemy jak w
Polsce.
,,Problem szacowania szkód łowieckich w rolnictwie"
przedstawił Andrzej Bawłowicz z Lubuskiej Izby Rolniczej. Określił
podstawy prawne związane z poruszaną problematyką, podał, że
,,(...) w związku z ogromną ilością konfliktów, sporów
pomiędzy rolnikami, a grupami szacującymi straty" (...)
zorganizowano ponad 30 spotkań, na których przedstawiano
kwestie prawne szacowania szkód oraz praktyczne zasady
obliczania strat w uprawach i płodach rolnych. ,,(...) Potwierdzam,
że zakładany cel został niejednokrotnie osiągnięty - rolnicy
stali się partnerami dla grup szacujących (...)".
Powiedział m.in., że ,,(...) w obecnej sytuacji gospodarczej
kraju, gdzie koszty upraw i płodów rolnych wzrosły w
ostatnim okresie średnio od 70 do 100% to odpowiedzialność
materialna za szkody bardzo osłabi kondycje finansową kół
łowieckich oraz OHZ, a prawdopodobieństwo zwiększania konfliktów
w tej sytuacji będzie prawie pewna. Bo przypomnę, że zgodnie z
art. 2 cytowanej ustawy ,,Zwierzęta łowne w stanie wolnym, jako
dobra ogólnonarodowe, stanowią własność Skarbu Państwa".
Natomiast ciężar odpowiedzialności materialnej za szkody ponosi
dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego, o czym mówi
art. 46. Rozporządzenie Ministra Środowiska z 16 marca 2005 r. w
sprawie określenia okresów polowań na zwierzynę łowną
powoduje skrócenie okresu polowania na dziki o miesiąc marzec
co w dużej mierze przyczynia się do powstawania większych szkód
chociażby na łąkach. Dodatkowym obciążeniem dla kół
łowieckich jest zapis ustawy Prawo Łowieckie art. 51 ust. 1 pkt. 1,
który zabrania dokonywania odstrzału zwierzyny w odległości
100 m od zabudowań mieszkalnych, a zobowiązuje do wypłaty
odszkodowania za szkody powstałe na tym obszarze. Ogromne
kontrowersje wśród rolników i myśliwych budzi art. 31
ustawy Prawo Łowieckie, z którego wynika, że czynsz
dzierżawny koła łowieckie rozliczają z nadleśnictwami i gminami,
a pieniądze te mogłyby posłużyć w zabezpieczaniu upraw przed
szkodami (...)".
Jako problemy pojawiające się podczas szacowania szkód
wskazał: ,,1. Problem z pogłowiem zwierzyny łownej
wyrządzającej szkody. Stan pogłowia zwierzyny powinien być
znośny zarówno dla środowiska jak i dla rolnictwa. Z jednej
strony dlatego żeby szkody łowieckie zminimalizować, natomiast z
drugiej strony, żeby zachować populacje zwierzyny na odpowiednim
poziomie. 2. Problem z łabędziami masowo żerującymi
na plantacjach rzepaku i egzekwowaniem odszkodowań za szkody
wyrządzone przez te ptaki. 3. Kompetencje przedstawicieli
dzierżawcy lub zarządcy kół łowieckich wyznaczonych do
szacowania. Wiedza osób szacujących stawia wiele do
życzenia zarówno w kwestii sposobu wyliczania powierzchni
uszkodzonych jak i technologii stosowanych w rolnictwie. Szacujący
stawiają wiele zarzutów co do sposobów agrotechniki
stosowanych w gospodarstwie posługując się ustawą: Prawo
Łowieckie art. 48 pkt. 6 a mianowicie, że odszkodowanie nie
przysługuje za szkody w uprawach rolnych założonych z rażącym
naruszeniem zasad agrotechnicznych. Rolnictwo rozwija się tak samo
jak inne gałęzie gospodarki proponując nowe rozwiązania i sposoby
uprawy, których jeszcze do niedawna nie było, a wiedza sprzed
kilkunastu lat okazuje się niewystarczająca, żeby w sposób
prawidłowy ocenić jakość uprawy. Częsta próbą
odstąpienia od wypłaty odszkodowania jest stwierdzenie występowania
pędraków czy nornic w uprawach wieloletnich. 4.
Problem naruszania § 1 ust. 1 Rozporządzenia: Dzierżawca
lub zarządca obwodu łowieckiego informuje właściwy miejscowo
zarząd gminy o osobach uprawnionych do przyjmowania zgłoszeń
szkód
wyrządzonych przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny w
uprawach i płodach rolnych. Zdarzają się przypadki, że gminy
nie otrzymują takich informacji, lub nie są one aktualizowane i
rolnicy zwracają się do izby rolniczej z prośbą o podanie
kontaktu, gdyż według rozporządzenia rolnik musi zgłosić szkodę
pisemnie w terminie 7 dni od jej powstania. Są również
prośby o interwencje do izby w związku z brakiem odpowiedzi na
zgłoszenie szkody, a rolnik wysłał już kolejny list na wskazany
adres. 5. Innym problemem jest zgłoszenie szkody w
terminie 7 dni od jej powstania. Zdarza się, że osoby
uprawnione do szacowania odstępują od odszkodowania oceniając, że
szkoda powstała wcześniej niż 7 dni od zgłoszenia. Jaka wiedza
pozwoli ocenić czy szkoda powstała przed 7 czy 9 dniami? Trudno tez
wymagać od rolnika żeby przynajmniej raz w tygodniu obchodził
każdy hektar swojej ziemi w celu sprawdzenia wystąpienia
ewentualnej szkody, gdy ma tych hektarów kilkadziesiąt lub
nawet kilkaset. 6. Problem protokołów z szacowania.
Nagminny jest fakt, że rolnik nie otrzymuje protokołu
zarówno
z oględzin jak i z ostatecznego szacowania lub dostaje go dopiero po
pewnym czasie o co musi się upominać. Używane są stare druki
protokołów. Niekiedy wystawiony protokół z szacowania
wypisany jest w taki sposób, że odczytanie go stwarza ogromne
problemy lub jest wręcz niemożliwe. 7. Problem nie
ustalania powierzchni zredukowanej przy szacowaniu wstępnym. W
niektórych uprawach brak powierzchni zredukowanej przy
oględzinach działa na niekorzyść producenta rolnego. Np.
uszkodzenie szyjki korzeniowej w rzepaku w okresie jesienno zimowym,
zgryzanie bulw w ziemniakach powoduje obumarcie rośliny, co wpływa
na zmniejszenie obsady, a tym samym na wielkość plonu i jest nie do
wychwycenia i udowodnienia wielkości strat przy szacowaniu
ostatecznym. 8. Kontrowersyjny jest zapis rozporządzenia
§
4 ust. 6 dotyczący potrąceń odszkodowań za nieponiesione koszty
zbioru, transportu i przechowywania. Potrącenia z tego tytułu
uzasadnione są tylko w przypadku całkowicie zniszczonych upraw
rolnych wymagających zaorania. W praktyce również szacujący
niejednokrotnie unikają wyceny tzw. plonu ubocznego np. słomy,
liści buraków. Obecnie słoma jest cennym towarem handlowym
mającym wpływ na dochody gospodarstwa. 9. Problem
nieuprzątnięcia płodów z uszkodzonej uprawy po dokonaniu
ostatecznego szacowania. Zdarza się, że szacujący sztywno
stosują się do zapisów ustawy Prawo łowieckie lub
rozporządzenia. W takich przypadkach trudno się zgodzić z treścią
rozporządzenia w § 4 ust. 9, że nieuprzątnięcie płodów
z uszkodzonej uprawy po dokonaniu ostatecznego szacowania wyklucza
możliwość ponownego szacowania, w przypadku dalszego zwiększania
się szkody. Jest rzeczą oczywistą, że produkcja rolna, a
zwłaszcza roślinna jest uzależniona od warunków
atmosferycznych. 10. Niezrozumiały jest dla rolników
zapis ustawy Prawo Łowieckie art. 48 pkt. 4, że odszkodowanie nie
przysługuje za szkody nieprzekraczające wartości 100 kg żyta w
przeliczeniu na 1 hektar uprawy. Są koła łowieckie, w
których
współpraca z rolnikami układa się dobrze. Wspólnie
zabezpieczają uprawy przed szkodami wyrządzanymi przez zwierzęta
stawiając ogrodzenia, lub pastuchy elektryczne, są również
wyznaczane przez myśliwych dyżury na polach w celu odstraszania
zwierzyny. Rolnicy traktowani są podmiotowo podczas szacowania
szkód, natomiast przedstawiciele kół łowieckich są
bardziej elastyczni jeśli chodzi o podejście do szacowania w
związku z czym konflikty są rzadkością. Rolnicy powinni również
informować koła o planowanych uprawach dzięki czemu można dużo
wcześniej zareagować i zabezpieczyć uprawę przed ewentualnymi
szkodami. (...) Szacowanie ma zawsze charakter ocenny i w takim
przypadku poprzez uregulowania prawne nie jest możliwe uzyskanie
właściwego efektu bez dobrej woli osób uczestniczących w
tym szacowaniu".
Część konferencji poświęcono na dyskusję, niestety nie wszyscy
prelegenci mieli możliwość wypowiedzenia się ze względu na
ograniczenie czasem. Ci jednak, którzy zdążyli, bądź w
ogóle mieli możliwość dojścia do głosu, wskazywali na
konieczność zmian w przepisach i pogłębiającą się sytuację
konfliktową. Wszyscy byli zgodni, że należy powołać zespół
ekspertów, który opracowałby propozycje rozwiązań.
Konferencja
okazała się bardzo potrzebna. Pokazała, jak postrzegają problem
rolnicy i jakich chcą rozwiązań, a także uzmysłowiła ich
ogromnie emocjonalne nastawienie do tematu. Sytuację należy ocenić
jednak w duchu rozsądku i spokoju, aby znaleźć odpowiedź na
zasadnicze pytanie: w czym tak naprawdę tkwi problem? Trzeba
określić oczekiwania rolników i myśliwych, ustalić, jakie
są możliwości oraz ograniczenia obu stron i na jakich polach można
dojść do porozumienia, a w jakich kwestiach nie będzie to możliwe.
Miejmy nadzieję, że na te pytania znajdą się odpowiedzi i że
swój punkt widzenia będą mogli przedstawić również
myśliwi, organizując podobną konferencję lub spotkanie.
Iwona Hołoś-Krajewska