10 lat Braci Łowieckiej
Strona główna Konkursy Okresy polowań Rocznik 2008 Prenumerata Zapytaj fachowca Przydatne linki Reklama Kontakt z nami .
SKLEP INTERNETOWY
Strona główna
Konkursy
Sprawdź swoją wiedzę
Klub Filmu
Okresy polowań
Słońce i Księżyc
Kalendarz
Roczniki
Prenumerata
Punkty sprzedaży
Zapytaj fachowca
Przydatne linki
Reklama
Reklama w internecie
Kontakt z nami
Galeria


KSW Broń palna Kuchenreuterów w zbiorach polskich. Warsztaty rusznikarskie od XVII do XIX wieku
Webmaster: Artur Dębski , pozycjonowanie stron, serwisy internetowe, strony www, pozycja, ranking google, onet, wp, internetowych, tworzenie, budowanie, projektowanie, multimedialnych, artweb, firmowa, serwis, projekt, witryny, witryna, php, flash, html, javascript, mysql, profesjonalny, webdesign, multimedialne, sklepy internetowe, reklama, debski, promocja stron, wyszukiwarkach

Zdjęcia ostatnio dodane do galerii
 Autor:  Grzegorz 
 Tytuł: Rodzinny Hubertus 
 Liczba odsłon 69 
 Ocena 0.00 na 10 
 2008-11-18 12:47:33
Rodzinny Hub ...
 Autor:  Grzegorz 
 Tytuł: Księżycowy dublet 
 Liczba odsłon 116 
 Ocena 0.00 na 10 
 2008-11-18 12:39:02
Księżycowy d ...
 Autor:  Przechera 
 Tytuł: Chłop żywemu 
 Liczba odsłon 319 
 Ocena 0.00 na 10 
 2008-11-16 13:51:55
Chłop żywemu
 Autor:  Przemysław WIŚNIEWSKI 
 Tytuł: Obserwacja i czujność.. 
 Liczba odsłon 388 
 Ocena 0.00 na 10 
 2008-11-15 10:32:23
Obserwacja i ...

Rolnicy o szkodach łowieckich




Prezentujemy nadesłaną przez Iwonę Hołoś-Krajewską relację z ogólnopolskiej konferencji ,,Szkody łowieckie w rolnictwie", która odbyła się w maju w Zielonej Górze. Najważniejsze fragmenty po opracowaniu redakcyjnym znajdują się w BŁ nr 7/2008 (str. 44).

Red.



Rolnicy o szkodach łowieckich

19 maja 2008 roku w Zielonej Górze odbyła się ogólnopolska konferencja na ważny dla myśliwych temat ,,Szkody łowieckie w rolnictwie", zorganizowana przez Krajową Radę Izb Rolniczych i Lubuską Izbę Rolniczą, pod honorowym patronatem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Wzięło w niej udział kilkuset uczestników, a wśród zaproszonych znaleźli się m.in.: Wiktor Szmulewicz - Prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, Janusz Zaleski - Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska, Maria Zwolińska - Radca Generalny w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Władysław Piasecki - Wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, Prezes Lubuskiej Izby Rolniczej, Bolesław Tatarzycki - członek Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej, Marek Duszyński - Radca Prawny ZG PZŁ, Jan Świrepo - Wicewojewoda Lubuski, Stanisław Tomczyszyn - członek Zarządu Województwa Lubuskiego, Roman Włodarz - Prezes Śląskiej Izby Rolniczej, Andrzej Bawłowicz - przedstawiciel Lubuskiej Izby Rolniczej, Henrik Schuhr - Kierownik Wydziału ds. łowiectwa i połowów Powiatu Sprewa-Nysa, parlamentarzyści m.in. Piotr Baśko, delegaci Izb Rolniczych, przedstawiciele Lasów Państwowych, Polskiego Związku Łowieckiego, radni, starostowie, wójtowie, burmistrzowie.

Konferencję podzielono na dwie części - pierwsza obejmowała tematykę: ,,Za i przeciw obecnemu prawodawstwu w zakresie prawa łowieckiego w Polsce", a drugą zatytułowano: ,,Rola i współpraca Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Środowiska z organizacjami pozarządowymi w kształtowaniu prawa dotyczącego szacowania szkód łowieckich".

Prowadzący konferencję Władysław Piasecki w słowach wstępu określił cel w jakim została zorganizowana, a mianowicie konieczność wprowadzenia zmian prawnych dotyczących szkód łowieckich i odszkodowań za szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne i chronione. Potrzebę tę motywował faktem przestarzałych zapisów prawnych, nieprzystających do realiów dzisiejszej nowoczesnej, gospodarki rolnej, uwarunkowań ekonomicznych i trudności z jakimi borykają się krajowi rolnicy. Wskazywał równocześnie na kłopoty z jakimi mają do czynienia myśliwi: niskie ceny za dziczyznę w skupach, które są przyczyną pogarszającej się kondycji finansowej kół łowieckich.


W pierwszej części konferencji swój pogląd i argumenty ,,Za i przeciw obecnemu prawodawstwu w zakresie prawa łowieckiego w Polsce" przedstawił Roman Włodarz - Prezes Śląskiej Izby Rolniczej. Jego wystąpienie było niezwykle ważne, określało bowiem punkt widzenia rolników, kierunek zmian i konkretne rozwiązania jakie spodziewają się wdrożyć w życie. Przedstawiono je w formie prezentacji multimedialnej z szerokim komentarzem prelegenta.

Na wstępie określił pojęcie szkody łowieckiej, która ,,(...) Potocznie kojarzy się nam z wszelkimi szkodami powodowanymi przez zwierzynę. Niestety, tak nie jest, ponieważ w naszym prawie, szkody łowieckie obejmują bardzo wąski zakres zagadnień z tym związanych, obejmują tylko zwierzęta wymienione w prawie łowieckim. Mamy ogromny obszar szkód związany z dzikimi zwierzętami, które są całkowicie poza prawem łowieckim (...)".

Włodarz udzielał też odpowiedzi ,,Dlaczego nasze Prawo Łowieckie budzi tak wielkie kontrowersje? Założenia były następujące: 1) Zewnętrznym powodem są nasilające się szkody wyrządzane przez dzikie zwierzęta w uprawach rolnych. Problem ten jest bardzo poważny, choć w porównaniu z klęskami suszy czy powodzi nie tak medialny, bo rozproszony; 2) Dotyczy jednak ogromnej liczby rolników z terenów sąsiadujących z dużymi kompleksami leśnymi. Znaczenie społeczne problemu tych szkód rośnie bardzo szybko w ostatnich latach, bo nadzwyczajnie szybko rośnie pogłowie dzikich zwierząt a równocześnie zmieniły się realia ekonomiczne w naszym rolnictwie; 3) W gospodarce rynkowej szkody wyrządzane przez dzikie zwierzęta powinny być rekompensowane zgodnie z prawem cywilnym a rolnik powinien mieć swobodę w dysponowaniu swoim prawem własności; 4) Obowiązujące, skostniałe, pochodzące z innej epoki Prawo Łowieckie oraz nowe ustawy o Ochronie przyrody oraz o Ochronie zwierząt, uniemożliwiają uzyskanie godziwego odszkodowania za szkody a postępowanie sądowe w sprawach szkód jest uciążliwe i długotrwałe. ,,(...) Mamy nasilające się szkody w ostatnich latach, róże są tego powody, z jednej strony polityka zwiększania liczebności zwierząt, z drugiej strony anomalia pogodowe powodujące nadmierną rozrodczość wielu gatunków. To powoduje, że zwierząt jest znacznie więcej. (...) Równolegle ze zmianami w przyrodzie zmieniły się radykalnie realia ekonomiczne w rolnictwie. (...) Teoretycznie mamy gospodarkę rynkową, w latach 90-tych rolnictwo zostało rzucone na szeroką wodę mechanizmów rynkowych. Dziś mamy rolnictwo w UE, nowoczesnego typu, mamy zagwarantowane prawo własności, niestety w zakresie szkód powodowanych przez dzikie zwierzęta, w tym zakresie prawa łowieckiego, to prawo własności nie jest szanowane. Nie tyle nie jest szanowane, co prawo pozwala na różnego rodzaju obejścia (...)".

Przystępując do omówienia ,,Za i przeciw obecnemu prawodawstwu w zakresie prawa łowieckiego w Polsce", Włodarz powiedział, że ,,(...) w życiu jest tak, że nie można wszystkiego oceniać, że jest tylko złe, albo tylko dobre. Prawo łowieckie wymyślili ludzie, w określonych warunkach, warunkach politycznych, ekonomicznych, historycznych. Należy dostrzec zalety prawa łowieckiego z punktu widzenia różnego rodzaju interesów(...)". Zalety prawa łowieckiego określono następująco: 1. Co stałoby się, gdyby Prawa Łowieckiego nie było? - w obecnym stanie prawnym nie ma dla niego żadnej alternatywy, w szczególności nic na ten temat nie mówi Prawo ochrony przyrody z 2004 roku; 2. Prawo Łowieckie ,,zwalnia" z odpowiedzialności Skarb Państwa; ,,(...) Prawo łowieckie w dzisiejszym kształcie jest korzystne dla Skarbu Państwa, bo zwalnia Skarb Państwa w znacznej mierze z odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez zwierzęta, które de facto są własnością Skarbu Państwa. 3. Prawo Łowieckie daje możliwość ,,najtańszego" społecznie rozwiązania problemu szkód łowieckich, jednak pod warunkiem, że będą funkcjonować Koła Łowieckie (dzierżawcy obwodów) - ze szkodą dla rolników; 4. Prawo Łowieckie przyczyniło się paradoksalnie do wzrostu populacji dzikich zwierząt, a w szerszym zakresie, do poprawy środowiska naturalnego. (...) Prawo łowieckie sprzyja ekologom, obrońcom przyrody, dlatego, że bardzo przyczyniło się do poprawy stanu przyrody (...), ale mechanizm opiniowania rocznych planów łowieckich, wieloletnich planów hodowlanych w ostatnich latach sprzyjał zwiększaniu liczebności stanu dzikich zwierząt (...). 5. Rząd uznaje oficjalnie, że obowiązujące rozwiązania prawne w zakresie szkód łowieckich należy uznać w chwili obecnej za optymalne (vide odpowiedź na interpelacje poselskie MOŚ z dnia 12 marca 2008 r)".

Prezes Śląskiej Izby Rolniczej omówił też zakres odpowiedzialności za szkody wyrządzane przez dzikie zwierzęta. Pokazał również ,,nakładanie się obszarów" przepisów Kodeksu cywilnego, Ustawy o Ochronie przyrody, Ustawy o Ochronie zwierząt, Ustawy o Lasach, Prawa Łowieckiego (w szczególności przepisów dotyczących szkód łowieckich), gdzie wskazano, że ,,(...) Kodeks cywilny ledwie się styka z prawem łowieckim (...) i (...) nie ma spójności między przepisami prawa łowieckiego, a przepisami nowych ustaw środowiskowych (...)".

Włodarz przedstawił też ,,(...) Cechy polskiego prawodawstwa regulujące problem szacowania szkód łowieckich, te cechy to równocześnie są postulaty kierunków zmian:

  1. Skomplikowana i nieciągła konstrukcja własności zwierząt żyjących w stanie dzikim i związany z tym nieprzejrzysty układ odpowiedzialności materialno-prawnej za szkody przez te zwierzęta wyrządzane.

Przypomnę że zwierzęta w stanie dzikim są własnością Skarbu Państwa, natomiast bardzo trudno jest określić związek pomiędzy własnością gruntu i prawem do zwierzęcia, które tam już na tym gruncie przebywa (...). To jest przyczyna, ta nieciągłość i skomplikowana konstrukcja, a właściwe brak woli do jednoznacznego uregulowania, kto jest za to odpowiedzialny i jak to właściwie jest, to rodzi te wszystkie problemy;

  1. Pozbawienie praw właściciela gruntu do zwierząt dzikich żyjących (przebywających na nieruchomości) i korzystających z nieruchomości.

Czyli jeżeli jeleń żre nasze żyto , dzik ryje nasz użytek zielony, to my nie mamy żadnego prawa do tego dzika. Nawet Ustawa o Ochronie zwierząt zabrania nam płoszyć te zwierzęta (...).

  1. Wyodrębnienie Prawa Łowieckiego - w zakresie odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta - z powszechnie przyjętych mechanizmów odpowiedzialności cywilno-prawnej.

Prawo łowieckie w zakresie szkód łowieckich jest przepisem szczególnym w stosunku do ogólnie rozumianych przepisów prawa cywilnego. I to jest przyczyna, że nie ma procedury odwoławczej, itp.

  1. Kuriozalna konstrukcja dzierżawy obwodu łowieckiego, zapewniająca możliwości wyłączeń w działaniu przepisów prawa cywilnego, w tym wyłączenie właściciela gruntu jako strony umowy dzierżawy.

(...) Dzierżawca dzierżawi prawo do polowania na dzikie zwierzęta. Natomiast beneficjentem są gminy ew. Lasy Państwowe, w zależności od rodzaju obwodu. Właściciel właściwie musi się dostosować do tych zwierząt jakie tam przebywają. Nie ma innej możliwości prawnej. W winnych krajach europejskich są rozwiązania, które jednak dają właścicielowi aktywne prawo do dzierżawienia prawa do polowania na jego gruncie (...). Jestem za tym by właściciel gruntu stał się podmiotem, a nie przedmiotem prawa łowieckiego.

  1. Wyodrębnienie tylko 5 gatunków zwierząt łownych w zakresie odpowiedzialności dzierżawcy obwodu łowieckiego za szkody przez nie wyrządzone.

Szkody pozostałe są traktowane jako wyłączone z odpowiedzialności. Zwierząt łownych mamy kilkadziesiąt gatunków, natomiast zwierząt łownych, za które prawo łowieckie przewiduje jakiekolwiek odszkodowania jest tylko 5. Można sobie zadać pytanie dlaczego? (...)

  1. Wyłączenie przepisów Kodeksu Cywilnego w zakresie ustalania prawa do odszkodowania za szkody łowieckie na podstawie Prawa Łowieckiego - brak możliwości odszkodowania za koszty utraconych korzyści.

  2. Arbitralne ustalanie wysokości szkód i odszkodowania za szkody łowieckie - stroną czynną jest wyłącznie dzierżawca obwodu łowieckiego.

Tu jest problem, kto szacuje szkody? Rolnika w tym nie ma. Rolnik powinien uczestniczyć w postępowaniu szacowania szkód, czy wstępnym, czy ostatecznym po to, by skutecznie prawnie mieć ustalone odszkodowanie. Problem jest w tym: ktoś kto ponosi szkodę jest pomijany w tej procedurze, a jego rola jest bardzo ograniczona.

  1. Nieprzystające do współczesnych wymogów i standardów językowych nazewnictwo (np. płody rolne, zasiewy, uprawy, zbiory, cena skupu, rejon, występowania szkody, itp.), umożliwiające stosowanie niekorzystnych dla rolnika rozstrzygnięć.

  1. Pokrętna, nieciągła i niespójna z realiami rynkowymi metodyka szacowania szkód łowieckich - w szczególności w zakresie ustalania plonu i ceny.

Problem ceny rynkowej są to tematy niedopowiedziane, a jest to problem od sześciu lat (...). Jaki właściwie plon ma być określany przy szacowaniu szkód łowieckich? Daje to możliwości różnego rodzaju nadinterpretacji, np. chętnie się wraca do plonu GUS-owskiego, plonu podawanego np. przez ODR-y nie mającego odniesienia prawnego, a dziś mamy sytuację taką, że mechanizmy rynkowe doprowadziły do nieprawdopodobnego zintensyfikowania produkcji i wysokości uzyskiwanych plonów (...).

  1. Bardzo ograniczone kompetencje organów samorządu terytorialnego w zakresie szeroko rozumianej gospodarki łowieckiej i problemu szkód łowieckich.

  2. Całkowite wyłączenie odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody łowieckie.

Dla Skarbu Państwa jest bardzo wygodnie zrzucić odpowiedzialność na koła łowieckie (...). Dzisiaj koła łowieckie nie wytrzymają, gdyby zastosować nawet te ułomne mechanizmy szacowania i likwidacji szkód, to nie wytrzymają dzisiejszych realiów ekonomicznych, dzisiejszych cen, wartości utraconych plonów przy tak dużej liczebności zwierząt. Koła łowieckie nie mają należytych przychodów z ubitych zwierząt. Dlatego Skarb Państwa, biorąc pod uwagę, że stany zwierząt wzrosły także dzięki wieloletniej polityce proekologicznej, i dobrze z jednej strony, że tak jest, to Skarb Państwa powinien jednak włączyć się do odpowiedzialności i uczestniczyć w pokrywaniu, ja już nie mówię, że w stu procentach, ale w jakiejś tam części szkód. Mało tego, włączenie się Skarbu Państwa w mechanizmy odpowiedzialności za szkody łowieckie, byłoby ogromnym impulsem na udrożnienie procesów administracyjnych i na ucywilizowanie procesów administracyjnych związanych z szacowaniem szkód łowieckich. Dzisiaj prawo łowieckie wyłączając z procesów cywilno-prawnych szacowanie szkód łowieckich, daje wolną rękę kołom łowieckim. Gdyby doszło do częściowego współfinansowania na pewno ta sytuacja wyglądałaby inaczej.

  1. Ograniczona odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez zwierzęta objęte ochroną całoroczną lub okresową (...).

  2. Systemowy bezwład administracyjno-prawny w zakresie kształtowania właściwej liczebności populacji dzikich zwierząt,

  1. ,,Martwe pola" w Prawie Łowieckim i w Prawie Ochrony Przyrody, np. w zakresie gospodarki łowieckiej na terenach wyłączonych z obwodów łowieckich, w szczególności w otulinach parków i rezerwatów oraz na terenach zabudowanych.

Roman Włodarz określił też główną przyczynę problemów: (...) Rozwiązanie problemu szkód na podstawie Prawa Łowieckiego a także na podstawie Prawa Ochrony Przyrody i Ustawy o ochronie zwierząt nie jest tożsame z rozwiązaniami dostępnymi na drodze sądowej, zgodnie z Kodeksem Cywilnym - nie przysługują bowiem roszczenia z tytułu utraconych korzyści. Koszty utraconych korzyści stanowią miarę korzyści, które mogą być utracone, lub których trzeba będzie się wyrzec w sytuacji ograniczonych zasobów, kiedy wybór jednej możliwości działania wymaga rezygnacji z innych. Pozwalają one zmierzyć to, co utraci się odrzucając alternatywny wariant działania. W Polsce naruszana jest zasada przyznająca obywatelowi prawo do pełnego odszkodowania, wypływająca z Konstytucji RP.

Prezes Śląskiej Izby Rolniczej przedstawił również pożądany kierunek zmian Prawa Łowieckiego i innych przepisów prawa w zakresie szkód wyrządzanych przez dzikie zwierzęta: 1. Zmiana doktryny odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez zwierzęta żyjące w stanie wolnym a w konsekwencji, zmiana Prawa Łowieckiego w kierunku przyjęcia cywilnoprawnych zasad odpowiedzialności za szkody łowieckie, 2. Alternatywnie - wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia Kół Łowieckich od OC za szkody łowieckie - z dopłatą budżetową, 3. Szacowanie szkód łowieckich przez niezależnych rzeczoznawców, a nie przez Koła Łowieckie - rozwiązanie problemu ich kwalifikacji i nadawania uprawnień rzeczoznawcom, np. przez Izby Rolnicze, które mają takie możliwości ustawowe, 4. Rozwiązanie problemu odpłatności za szacowanie szkód łowieckich, co dziś jest argumentem przeciw wprowadzaniu zmian, 5. Szybkiego i skutecznego reagowania odpowiednich organów na dynamiczne zmiany w populacji dzikich zwierząt, w tym stosowanie w szerszym zakresie odstrzałów redukcyjnych, 6. Zrównanie praw rolnika i dzierżawcy obwodu łowieckiego w procedurze szacowania szkód łowieckich, 7. Umocnienie pozycji samorządu terytorialnego w zakresie gospodarki łowieckiej - zwiększenie kompetencji (i środków finansowych ?), 8. Wprowadzenie dwuinstancyjności procedury rozpatrywania szkód łowieckich (problem włączenia mechanizmu KPA), 9. Rozszerzenie wykazu zwierząt łownych oraz gatunków prawem chronionych objętych odszkodowaniem za szkody (np. gęsi gęgawe, wrony, gawrony itp.), 10. Zmiana przepisów o szacowaniu szkód łowieckich, w szczególności w zakresie jednoznacznych definicji pojęć podstawowych, takich jak plon, zbiór, zasiewy, uprawy, płody, pryzmy, kopce, prawidłowa agrotechnika itd., 11. Rozwiązanie problemu odpowiedzialności za szkody na terenach wyłączonych z obwodów łowieckich - głównie na terenach zabudowanych, 12. Rozwiązanie problemu sprzeczności pomiędzy ubezpieczeniami upraw i zwierząt (w tym z dopłatami) a prawem do odszkodowania za szkody łowieckie. (...)

Stanowisko PZŁ przedstawił radca prawny ZG PZŁ Marek Duszyński: ,,(...) Przyjmując zaproszenie na dzisiejsze spotkanie traktujemy to jako przyczynek do szerszej dyskusji (...). Pytaniem podstawowym powinno być pytanie: Czy rzeczywiście rozwiązania prawne, legislacyjne jak i praktyka, odnośnie problemu szkód łowieckich jest wystarczająca. W założeniu dyskutantów było, że a priori należy zmienić prawo. Ja z wieloma przedstawianymi tu poglądami się nie zgadzam (...). Nie zgadzam się z tym, że wszystkie przepisy są niekorzystne dla rolników, a preferują tylko myśliwych (...). Duszyński odpowiadając na przedstawione propozycje wskazał, że byłby ostrożny w przekładaniu prawa cywilnego na prawo łowieckie, bo złudnym jest przekonanie, że takie rozwiązanie byłoby korzystne dla rolnika. Mówił też, że mógłby wskazywać na wiele przepisów dotyczących odpowiedzialności obu stron, także i rolnika, jak np. w zabezpieczeniu upraw przed szkodami. Wskazywał na to, że obie strony powinny wywiązywać się z obowiązków nakładanych przez przepisy prawne, nie tylko myśliwi, czy dzierżawcy lub zarządcy obwodów łowieckich.

Duszyński powiedział także: ,,(...) PZŁ reprezentuje pogląd, że to nie jest wina przepisów, że któraś ze stron jest niezadowolona z obecnego stanu. Jesteśmy przeciw nowelizacji Ustawy Prawo Łowieckie i mówię to nie tylko, jak myślę w imieniu PZŁ. Uważamy, że obecne obowiązujące przepisy, dają pełną możliwość rekompensowania strat rolnikom z uwzględnieniem interesów obu stron. Że to praktyka, a nie znajomość przepisów, przestrzeganie tych przepisów, rodzi konflikty. Bardzo często konflikty powodowane są pewnymi zaszłościami. Do tej pory, nie tylko przez PZŁ, rolnicy byli traktowani w sposób urągający wszelkim zasadom. Rolnik to była osoba, która miała siać orać, zbierać i nie mieć nic do gadania. I to nie było traktowanie tylko ze strony myśliwych. Tak ich władza traktowała, gmina, powiat itd. Dziś są zupełnie inne czasy. Dziś, aby rozwiązywać problem szkód łowieckich, musimy powiedzieć, że strony tego konfliktu to są partnerzy. Partnerzy w dyskusji. Partnerzy w rozwiązywaniu problemu. Być może PZŁ robił do tej pory za mało, żeby te konflikty nie narastały (...), być może za mało robiły Izby Rolnicze. My postarajmy się praktykę wykorzystać w świetle obowiązujących przepisów. U nas, Polaków, być może i u innych nacji, jest głębokie przekonanie, że jeśli zmienimy przepis to będzie lepiej. Poszczególne ekipy rządzące prześcigają się (...) i co z tego wynika? Czy jest lepiej? Niekoniecznie. Nie wierzmy w to, że kolejna zmiana Ustawy Prawo Łowieckie w kierunku, który sygnalizował nam przedmówca doprowadzi do tego, że rolnicy będą zadowoleni, że dla myśliwych rozwiązania będą do przyjęcia. Oczywiście za i przeciw mogę przytaczać konkretne przepisy, propozycje, ale nie w tym rzecz. Uważam, że obecny stan prawny to wynik wieloletniego kompromisu, kompromisu między interesem rolników, a interesem myśliwych. Przepisy prawa łowieckiego od wielu lat, w zakresie ustawowym, nie ulegają zmianom (...). Zobaczmy jednak, jak się kształtowała odpowiedzialność kół łowieckich. Mógłbym przytaczać zmiany od lat 90-tych (...), ale rzecz sprowadza się to do tego, że od całkowitej odpowiedzialności Skarbu Państwa przeszliśmy, na początku lat 90-tych do całkowitej odpowiedzialności kół łowieckich, dzierżawców obwodów łowieckich. Ta odpowiedzialność kształtowała się różnie (...), dzisiaj praktycznie jest to odpowiedzialność pełna. Oczywiście możemy mówić, że jest wiele gatunków (...), za które nie płaci się odszkodowania. No tak, tylko czy szkody spowodowane przez zwierzęta, które nie są zwierzętami łownymi, dotyczą szkód łowieckich? Bo szkody łowieckie to są te szkody, które są wyrządzane przez zwierzynę. Widząc dzisiejsze ustawodawstwo, możemy powiedzieć, że myśliwi odbierają to jako pewien kompromis ze stale rosnącymi ustępstwami ze strony dzierżawców obwodów łowieckich. Bo jak się zmieniała odpowiedzialność? Odpowiedzialność w kierunku: zerowa, jest odpowiedzialność stuprocentowa (...). Dzisiaj praktycznie, w świetle uchwały Sądu Najwyższego, wszystko co na gruncie rolnym rośnie, nie tylko co zostało zasiane, jest uprawą rolną. Ja rozumiem rolników, że oni ze swej działalności chcą mieć określone korzyści, że oni chcą, jeśli szkoda nastąpi, tę szkodę mieć zlikwidowaną tak, aby ich satysfakcjonowała. Ale dla myśliwych, o ile nigdy nie kwestionowało się szkód w łąkach, zbożach ziemniakach, burakach, to już dyskusyjną była sprawa, przy obecnie obowiązujących przepisach, czy np. uprawy sadownicze są uprawą rolną. SN odpowiadał w pewnym momencie, że tak. Dalej, leszczyna, gdzie bardzo wiele sporów na ten temat było, jest uprawą rolną? Tak, ale do dziś szereg myśliwych nie może się zgodzić, że wierzba energetyczna jest uprawą rolną, jest to wynik działalności rolnika. Zgoda, ale czy ona jest uprawą rolną? To samo jest z wikliną, itp. Ale nad tym teraz nie dyskutujemy. Dziś mamy uchwałę SN, wszystko to co rośnie na gruncie rolnym jest uprawą rolną. Prawnicy mają dużo zastrzeżeń do tego. Po pierwsze sąd uzurpuje sobie prawo do tego co powinien mieć ustawodawca, to ustawodawca powinien powiedzieć co jest uprawą i płodem rolnym, a co nie. Jeśli uchwała SN mówi, że uprawą i płodem rolnym jest wszystko to, co rośnie na gruncie rolnym, to to, co nie rośnie na gruncie rolnym nie powinno być objęte ustawą. Np. na gruncie przeznaczonym pod budownictwo, jeśli posieje rolnik buraki, ziemniaki czy kukurydzę to czy nie jest uprawą rolą? Tak więc wiele zastrzeżeń budzi to orzecznictwo. Nie mówię o tym, by płakać w imieniu myśliwych, nad ich ciężkim losem. Mówiąc o tym, że sytuacja myśliwych, z punktu widzenia i prawa i z punktu widzenia ekonomicznych uwarunkowań, pogarsza się. Ale wcale to nie oznacza, że polepsza się dola rolników. Odszkodowania, które płacił Skarb Państwa przejęły koła łowieckie, straciły na tym, natomiast rolnik nic nie zyskał. To nie jest rozwiązanie, które jest rozwiązaniem prorolniczym (...). Są granice, których nie da się przekroczyć, z bardzo brutalnej przyczyny, z punktu widzenia ekonomii. Już dzisiaj wysokość wypłaconych odszkodowań przez dzierżawców i zarządców obwodów łowieckich rośnie (...). Obecnie przekracza ona 30-35 mln zł. samych tych statystycznych pieniędzy, które się przekazuje. Ale gdybyśmy doliczyli do tego jeszcze inne czynniki związane z szacowaniem szkód, czasem społecznym jaki poświęcają myśliwi, z kosztami dojazdów, kosztami jakie ponoszą często sami rolnicy, ogrodzenia, pastuchy, różnego rodzaju środki odstraszania, to w gruncie rzeczy ta kwota trzy, cztery razy wzrośnie. I w pewnym momencie wzrost odszkodowań może doprowadzić do sytuacji, że koła łowieckie zaczną upadać. Niestety, a może jest to prawidłowe, koło łowieckie jest takim samym podmiotem gospodarczym jak spółdzielnia, spółka prawa handlowego, one podlegają takim samym regułom (...), i w pewnym momencie koła łowieckie zaczną ogłaszać upadłość. Powstaje pytanie: Kto przejmie w takiej sytuacji odpowiedzialność za szkody łowieckie? Jeśli liczymy na to, że państwo, to mam co do tego poważne wątpliwości. Mam poważne wątpliwości, żeby chciało przejąć jakąkolwiek, w minimalnym zakresie, odpowiedzialność. Można mówić o propozycjach zmian. Po pierwsze chciałbym zadać pytanie: Czy jest to problem na tyle duży jak się go przedstawia. Pominę sprawy sądowe, związane z odszkodowaniami łowieckimi, jest ich zaledwie niecały procent, bo to nie jest argument, bo rzeczywiście tych konfliktów może być nieco więcej, bo rolnicy nie idą do sądów. Ale czy rzeczywiście ich jest aż tak dużo jak to się tutaj przedstawia (...). Wydaje mi się, że jest to problem troszeczkę daleko zbyt uwypuklany. Kształtuje się opinię publiczną na podstawie jednostkowych przypadków często dramatycznych, ale tak to jest z tą opinią publiczną. Przedmówca powiedział, że wiele zastrzeżeń budzą poszczególne rozwiązania. Że rolnik jest właściwe osamotniony w walce z taką organizacją jak PZŁ, czy koła łowieckie. Być może rzeczywiście powinniśmy się zastanowić, czy gmina nie powinna włączyć się do tego. Czy mediacje, których powinna się podejmować, nie powinny być na porządku dziennym w przypadku konfliktu? (...) Czy rola Izby Rolniczej jest wystarczająca, my byśmy widzieli rolę Izb Rolniczych nie jako reprezentanta strony konfliktu tylko jako partnera, arbitra (...), ale do tego potrzebni są przeszkoleni pracownicy. Widzę na przestrzeni lat (...), że idzie ku lepszemu. Rolnicy biorą udział w szkoleniach, coraz więcej osób ma pojęcie jak się szacuje szkody. PZŁ też to robi (...).

Postulat Związku będzie taki, abyśmy dyskusję kontynuowali, w gronie zainteresowanych stron: przedstawicieli rolników, izb, związku, dzierżawców i zarządców obwodów łowieckich. I móc sobie odpowiedzieć na pytanie: jak postępować żeby ten problem nie nabrzmiewał, żeby ten problem był rozwiązywalny, ku obopulnemu, może nie zadowoleniu, bo trudno tego oczekiwać, ale przy aprobacie obu stron. Być może nasze postulaty powinny się sprowadzić do tego, by udział Skarbu Państwa był dużo większy (...).


Drugą część konferencji ,,Rola i współpraca Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Środowiska z organizacjami pozarządowymi w kształtowaniu prawa dotyczącego szacowania szkód łowieckich" rozpoczęto od wypowiedzi Janusza Zaleskiego - Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Środowiska. Powiedział m.in., że obecne przepisy prawne dotyczące szacowania szkód łowieckich spełniają swe funkcje i należałoby tylko doskonalić sferę praktyczną. Podkreślił, że ważny jest tu udział rolników. Wskazał też, że obecne orzecznictwo SN może być podstawą do szacowania szkód łowieckich. Mówił też o tym, że prawo łowieckie, prawo ochrony środowiska powstało w drodze konsultacji, nie odbywa się poza społeczeństwem, tak więc ten głos także będzie wysłuchany. Przepisy Ustawy, która ma trafić niedługo do parlamentu, mogłyby przynieść rozwiązania problemów, które są tu poruszane, a wszelkie wskazówki mogłyby być cenne.

Głos w sprawie zabrała też Maria Zwolińska - Radca Generalny w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która mówiła, że lista problemów została dobrze zidentyfikowana, a teraz należy poszukiwać rozwiązań. Konieczne jest dostosowanie przepisów do realiów współczesnego życia. Zastanawiała się nad tym, czy ubezpieczenia obowiązkowe, o których mówiono podczas wystąpień to dobre rozwiązanie, bo do tej pory wszystko co obowiązkowe nie bardzo się sprawdzało, ale nie odrzucała tego pomysłu wskazując na to, że należy zarówno ten, jak i wiele innych, przedyskutować i szukać rozwiązań. Zadeklarowała udział i pomoc Ministerstwa w takich pracach.

Wiktor Szmulewicz - Prezes Krajowej Rady Izby Rolniczej stwierdził, że temat szacowania budził i budzi wiele kontrowersji stąd potrzeba zorganizowania spotkania, a zaangażowanie PZŁ świadczy o tym, że zależy mu na rozwiązaniu problemu. Podkreślił, że bez kół łowieckich nie da się żyć i ,,(...) nie chce doprowadzić do sytuacji, w której rolnicy nie zechcą wpuszczać myśliwych na pola, co już się zdarza"(...). Powiedział też, że to normalne, iż Minister Finansów będzie bronił finansów i nie będzie przychylny jakimkolwiek propozycjom uszczuplenia budżetu ministerstwa, ale są według niego sprawy ważne i ważniejsze i rolnicy też mają swoje interesy, o które będą walczyć, a nad Ministrem Finansów stoi Parlament, który uchwala uchwały, do których minister musi się dostosować. Prezes KRIR stwierdził, że rozmowy czas zacząć i w sposób nie rewolucyjny, ale powoli, zmieniać przepisy (wartościowe jest także przenoszenie wzorców rozwiązań prawnych z innych krajów), by satysfakcjonująco dla wszystkich rozwiązać problem.

Ogromny aplauz wśród uczestników konferencji wzbudziły słowa Jana Świrepo - Wicewojewody Lubuskiego, który stwierdził, powołując się na słowa z Biblii, że każda szkoda musi być zapłacona. Apelował też do rolników o to, by zgłaszali szkody szybko i jak najlepiej je dokumentowali, tak by mogli dochodzić swych praw zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami.

Poseł Piotr Baśko poparł ,,(...) pomysł zmiany prawa, bo praktyka pokazała, że to prawo jest źle stosowane. Jeżeli praktyka jest zła, należy tak zmienić przepisy, by na nowo określić wzajemne relacje, by ta praktyka była lepsza (...)". Jako rozwiązania podał powołanie instancji odwoławczej, by rolnik mógł odwołać się, jeśli nie dojdzie do porozumienia z kołem łowieckim oraz większą rolę Izb Rolniczych.

Zainteresowanie uczestników konferencji wzbudziły ,,Modele rozwiązań w zakresie szkód łowieckich w innych państwach na przykładzie Niemiec" przedstawione przez Henrika Schuhra - Kierownika Wydziału ds. łowiectwa i połowów Powiatu Sprewa-Nysa. Warto przytoczyć najważniejsze rozwiązania stosowane u naszych sąsiadów: ,,(...) Szkody szacuje się dwa razy do roku na wiosnę i jesienią. Prawo łowieckie dzieli się na federalne i związkowe (...). Prawo łowieckie jest powiązane z własnością ziemi. Łowiectwo wykonywane jest w obwodach łowieckich, muszą być dzierżawione przez myśliwych, lub myśliwego, który jest właścicielem co najmniej 95-100 ha łącznej pow. rolnej, leśnej lub wodnej. Są to osoby fizyczne, myśliwi, którzy mają pozwolenie na polowania mogą dzierżawić taki obszar, nie mogą tego robić stowarzyszenia (...). Jeśli zwierzyna raciczna, dziki, króliki, bażanty doprowadzą do szkody, to jest to traktowane jako szkoda łowiecka (...). Nie ma obowiązku pokrywania strat na obszarach, na których nie wolno prowadzić łowiectwa, są to kultury ogrodnicze (truskawki, szparagi), czy ogrody. Również jeśli chodzi o obszary leśne, tutaj podobna zasada ma miejsce, jeśli chodzi o główne gatunki drzew występujące na danym obszarze, to wtedy można występować o odszkodowania, ale jeśli chodzi o odszkodowania np. za dęba, który w danym miejscu nie występuje, to są tu małe możliwości na odszkodowanie. W takich obszarach kultur, które na danym obszarze nie występują, jest obowiązek grodzenia takiej kultury. Nie ma żadnych państwowych instytucji na obszarze Niemiec, które pokrywałaby odszkodowania łowieckie. Z reguły jest to zapisane w federalnej ustawie łowieckiej, że za szkody płaci dzierżawca danego obszaru łowieckiego. On jest właścicielem obszaru. W ramach umowy dzierżawy odszkodowania za szkody łowieckie obowiązek wypłaty może zostać przeniesiony na myśliwego, wtedy musi pokryć szkodę w stu procentach. Za dany ha myśliwy wnosi opłatę, która jest przeznaczona później na potencjalne odszkodowanie.

Poszkodowany musi zgłosić szkodę w ciągu tygodnia w gminie, lub urzędzie administracji (...). Szacujący szkody muszą być odpowiednio do tego przeszkoleni, powiaty jako instancje zajmujące się odszkodowaniami muszą powoływać rzeczoznawców, którzy oceniają szkody w kulturach rolnych i leśnych. Ci ludzie zajmujący się szacowaniami szkód w lasach muszą mieć doświadczenie, zajmować szacowaniem szkód w rolnictwie i łowiectwie i dysponować odpowiednią wiedzą.

Należy stwierdzić szkodę łowiecką, zgłosić ją, w gminie w ciągu tygodnia, przyjmujący zgłoszenie nie musi się na tym znać, jest obiektywnym, bezstronnym pracownikiem, który przyjmuje zgłoszenie szkody, nie musi się znać na tym, czy szkodę wyrządziła zwierzyna płowa czy czarna. Gmina ustala termin w towarzystwie poszkodowanego, dzierżawcy obwodu i myśliwego w celu polubownego porozumienia, jeśli nie dojdzie do niego to procedura jest kontynuowana. Gmina musi powołać rzeczoznawcę w celu stwierdzenia szkody łowieckiej. Ten dokonuje wyceny takiej szkody na koszt poszkodowanego jak i osoby odpowiedzialnej za po pokrycie odszkodowania (dzierżawcy lub myśliwego) 50 na 50. Dzierżawca lub myśliwy często dochodzą do porozumienia polubownego, bo koszty powołania rzeczoznawcy może przewyższyć szkodę łowiecką. Gmina podejmuje decyzję dotyczącą szkody łowieckiej na podstawie opinii rzeczoznawcy, i wtedy osoba odpowiedzialne za pokrycie szkody musi wypłacić odszkodowanie. Dalsze postępowanie może być tylko w sądzie (...). Zgodnie z ustawą łowiecką w Niemczech ochrona przed szkodami łowieckimi jest zadaniem tych wszystkich, którzy zajmują się kulturą uprawy, rolnik leśnik, ale też myśliwy. To oznacza, że rolnik musi zadbać ze swojej strony, by chronić tę kulturę jak też myśliwy, jak też i ten, który byłby z mocy prawa odpowiedzialny za szkody łowieckie, musi zabezpieczać uprawy przed szkodami łowieckimi (...). Istnieją takie obszary, które nie mogą być wydzierżawione, bo nie znajdzie się myśliwy, który mógłby pokryć szkody łowieckie na tak dużym obszarze. Jak widać i my mamy podobne problemy jak w Polsce.

,,Problem szacowania szkód łowieckich w rolnictwie" przedstawił Andrzej Bawłowicz z Lubuskiej Izby Rolniczej. Określił podstawy prawne związane z poruszaną problematyką, podał, że ,,(...) w związku z ogromną ilością konfliktów, sporów pomiędzy rolnikami, a grupami szacującymi straty" (...) zorganizowano ponad 30 spotkań, na których przedstawiano kwestie prawne szacowania szkód oraz praktyczne zasady obliczania strat w uprawach i płodach rolnych. ,,(...) Potwierdzam, że zakładany cel został niejednokrotnie osiągnięty - rolnicy stali się partnerami dla grup szacujących (...)".

Powiedział m.in., że ,,(...) w obecnej sytuacji gospodarczej kraju, gdzie koszty upraw i płodów rolnych wzrosły w ostatnim okresie średnio od 70 do 100% to odpowiedzialność materialna za szkody bardzo osłabi kondycje finansową kół łowieckich oraz OHZ, a prawdopodobieństwo zwiększania konfliktów w tej sytuacji będzie prawie pewna. Bo przypomnę, że zgodnie z art. 2 cytowanej ustawy ,,Zwierzęta łowne w stanie wolnym, jako dobra ogólnonarodowe, stanowią własność Skarbu Państwa". Natomiast ciężar odpowiedzialności materialnej za szkody ponosi dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego, o czym mówi art. 46. Rozporządzenie Ministra Środowiska z 16 marca 2005 r. w sprawie określenia okresów polowań na zwierzynę łowną powoduje skrócenie okresu polowania na dziki o miesiąc marzec co w dużej mierze przyczynia się do powstawania większych szkód chociażby na łąkach. Dodatkowym obciążeniem dla kół łowieckich jest zapis ustawy Prawo Łowieckie art. 51 ust. 1 pkt. 1, który zabrania dokonywania odstrzału zwierzyny w odległości 100 m od zabudowań mieszkalnych, a zobowiązuje do wypłaty odszkodowania za szkody powstałe na tym obszarze. Ogromne kontrowersje wśród rolników i myśliwych budzi art. 31 ustawy Prawo Łowieckie, z którego wynika, że czynsz dzierżawny koła łowieckie rozliczają z nadleśnictwami i gminami, a pieniądze te mogłyby posłużyć w zabezpieczaniu upraw przed szkodami (...)".

Jako problemy pojawiające się podczas szacowania szkód wskazał: ,,1. Problem z pogłowiem zwierzyny łownej wyrządzającej szkody. Stan pogłowia zwierzyny powinien być znośny zarówno dla środowiska jak i dla rolnictwa. Z jednej strony dlatego żeby szkody łowieckie zminimalizować, natomiast z drugiej strony, żeby zachować populacje zwierzyny na odpowiednim poziomie. 2. Problem z łabędziami masowo żerującymi na plantacjach rzepaku i egzekwowaniem odszkodowań za szkody wyrządzone przez te ptaki. 3. Kompetencje przedstawicieli dzierżawcy lub zarządcy kół łowieckich wyznaczonych do szacowania. Wiedza osób szacujących stawia wiele do życzenia zarówno w kwestii sposobu wyliczania powierzchni uszkodzonych jak i technologii stosowanych w rolnictwie. Szacujący stawiają wiele zarzutów co do sposobów agrotechniki stosowanych w gospodarstwie posługując się ustawą: Prawo Łowieckie art. 48 pkt. 6 a mianowicie, że odszkodowanie nie przysługuje za szkody w uprawach rolnych założonych z rażącym naruszeniem zasad agrotechnicznych. Rolnictwo rozwija się tak samo jak inne gałęzie gospodarki proponując nowe rozwiązania i sposoby uprawy, których jeszcze do niedawna nie było, a wiedza sprzed kilkunastu lat okazuje się niewystarczająca, żeby w sposób prawidłowy ocenić jakość uprawy. Częsta próbą odstąpienia od wypłaty odszkodowania jest stwierdzenie występowania pędraków czy nornic w uprawach wieloletnich. 4. Problem naruszania § 1 ust. 1 Rozporządzenia: Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego informuje właściwy miejscowo zarząd gminy o osobach uprawnionych do przyjmowania zgłoszeń szkód wyrządzonych przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny w uprawach i płodach rolnych. Zdarzają się przypadki, że gminy nie otrzymują takich informacji, lub nie są one aktualizowane i rolnicy zwracają się do izby rolniczej z prośbą o podanie kontaktu, gdyż według rozporządzenia rolnik musi zgłosić szkodę pisemnie w terminie 7 dni od jej powstania. Są również prośby o interwencje do izby w związku z brakiem odpowiedzi na zgłoszenie szkody, a rolnik wysłał już kolejny list na wskazany adres. 5. Innym problemem jest zgłoszenie szkody w terminie 7 dni od jej powstania. Zdarza się, że osoby uprawnione do szacowania odstępują od odszkodowania oceniając, że szkoda powstała wcześniej niż 7 dni od zgłoszenia. Jaka wiedza pozwoli ocenić czy szkoda powstała przed 7 czy 9 dniami? Trudno tez wymagać od rolnika żeby przynajmniej raz w tygodniu obchodził każdy hektar swojej ziemi w celu sprawdzenia wystąpienia ewentualnej szkody, gdy ma tych hektarów kilkadziesiąt lub nawet kilkaset. 6. Problem protokołów z szacowania. Nagminny jest fakt, że rolnik nie otrzymuje protokołu zarówno z oględzin jak i z ostatecznego szacowania lub dostaje go dopiero po pewnym czasie o co musi się upominać. Używane są stare druki protokołów. Niekiedy wystawiony protokół z szacowania wypisany jest w taki sposób, że odczytanie go stwarza ogromne problemy lub jest wręcz niemożliwe. 7. Problem nie ustalania powierzchni zredukowanej przy szacowaniu wstępnym. W niektórych uprawach brak powierzchni zredukowanej przy oględzinach działa na niekorzyść producenta rolnego. Np. uszkodzenie szyjki korzeniowej w rzepaku w okresie jesienno zimowym, zgryzanie bulw w ziemniakach powoduje obumarcie rośliny, co wpływa na zmniejszenie obsady, a tym samym na wielkość plonu i jest nie do wychwycenia i udowodnienia wielkości strat przy szacowaniu ostatecznym. 8. Kontrowersyjny jest zapis rozporządzenia § 4 ust. 6 dotyczący potrąceń odszkodowań za nieponiesione koszty zbioru, transportu i przechowywania. Potrącenia z tego tytułu uzasadnione są tylko w przypadku całkowicie zniszczonych upraw rolnych wymagających zaorania. W praktyce również szacujący niejednokrotnie unikają wyceny tzw. plonu ubocznego np. słomy, liści buraków. Obecnie słoma jest cennym towarem handlowym mającym wpływ na dochody gospodarstwa. 9. Problem nieuprzątnięcia płodów z uszkodzonej uprawy po dokonaniu ostatecznego szacowania. Zdarza się, że szacujący sztywno stosują się do zapisów ustawy Prawo łowieckie lub rozporządzenia. W takich przypadkach trudno się zgodzić z treścią rozporządzenia w § 4 ust. 9, że nieuprzątnięcie płodów z uszkodzonej uprawy po dokonaniu ostatecznego szacowania wyklucza możliwość ponownego szacowania, w przypadku dalszego zwiększania się szkody. Jest rzeczą oczywistą, że produkcja rolna, a zwłaszcza roślinna jest uzależniona od warunków atmosferycznych. 10. Niezrozumiały jest dla rolników zapis ustawy Prawo Łowieckie art. 48 pkt. 4, że odszkodowanie nie przysługuje za szkody nieprzekraczające wartości 100 kg żyta w przeliczeniu na 1 hektar uprawy. Są koła łowieckie, w których współpraca z rolnikami układa się dobrze. Wspólnie zabezpieczają uprawy przed szkodami wyrządzanymi przez zwierzęta stawiając ogrodzenia, lub pastuchy elektryczne, są również wyznaczane przez myśliwych dyżury na polach w celu odstraszania zwierzyny. Rolnicy traktowani są podmiotowo podczas szacowania szkód, natomiast przedstawiciele kół łowieckich są bardziej elastyczni jeśli chodzi o podejście do szacowania w związku z czym konflikty są rzadkością. Rolnicy powinni również informować koła o planowanych uprawach dzięki czemu można dużo wcześniej zareagować i zabezpieczyć uprawę przed ewentualnymi szkodami. (...) Szacowanie ma zawsze charakter ocenny i w takim przypadku poprzez uregulowania prawne nie jest możliwe uzyskanie właściwego efektu bez dobrej woli osób uczestniczących w tym szacowaniu".

Część konferencji poświęcono na dyskusję, niestety nie wszyscy prelegenci mieli możliwość wypowiedzenia się ze względu na ograniczenie czasem. Ci jednak, którzy zdążyli, bądź w ogóle mieli możliwość dojścia do głosu, wskazywali na konieczność zmian w przepisach i pogłębiającą się sytuację konfliktową. Wszyscy byli zgodni, że należy powołać zespół ekspertów, który opracowałby propozycje rozwiązań.

Konferencja okazała się bardzo potrzebna. Pokazała, jak postrzegają problem rolnicy i jakich chcą rozwiązań, a także uzmysłowiła ich ogromnie emocjonalne nastawienie do tematu. Sytuację należy ocenić jednak w duchu rozsądku i spokoju, aby znaleźć odpowiedź na zasadnicze pytanie: w czym tak naprawdę tkwi problem? Trzeba określić oczekiwania rolników i myśliwych, ustalić, jakie są możliwości oraz ograniczenia obu stron i na jakich polach można dojść do porozumienia, a w jakich kwestiach nie będzie to możliwe. Miejmy nadzieję, że na te pytania znajdą się odpowiedzi i że swój punkt widzenia będą mogli przedstawić również myśliwi, organizując podobną konferencję lub spotkanie.



Iwona Hołoś-Krajewska




Webmaster: Artur Dębski , pozycjonowanie stron, serwisy internetowe, strony www, pozycja, ranking google, onet, wp, internetowych, tworzenie, budowanie, projektowanie, multimedialnych, artweb, firmowa, serwis, projekt, witryny, witryna, php, flash, html, javascript, mysql, profesjonalny, webdesign, multimedialne, sklepy internetowe, reklama, debski, promocja stron, wyszukiwarkach
Brać Łowiecka  Warszawa, ul. Kaliska 1 m. 9, tel. (022) 824-57-28, faks (022) 822-66-49
adres do korespondencji: skr. pocz. 54, 00-973 Warszawa, e-mail: braclowiecka@oikos.net.pl
Wydawca: Oficyna Wydawnicza Oikos Sp. z o.o., 02-316 Warszawa, ul. Kaliska 1 m. 7, tel. (022) 822 03 34, faks (022) 822 66 49, e-mail: oikos@oikos.net.pl
KRS Warszawa nr 00000-82863, NIP 118-00-09-226, Regon 011570708, Kapitał zakładowy 393.000 zł
Wszelkie prawa zastrzeżone
Rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie tylko za pisemnym zezwoleniem